![]()
|

|
Rapsodia kresowa
Waldemar
Niemotko
Im
dalsze w czasie i przestrzeni - tym wydają się bliższe, także tym bez
osobistych, emocjonalnych związków z historycznymi, polskimi
kresami wschodnimi. Jakże silna więź uczuciowa odnosi się
więc do
Kresowian rozproszonych po szerokim świecie.
Małopolska Wschodnia (Podole, Galicja), Wołyń, Polesie i Wileńszczyzna mają swą trwałą kartę w dziejach Polski. Obok dynastii Jagiellonów oraz rodów książęcych i magnackich byli związani z tymi stronami: Chodkiewicz, Żółkiewski, Bobola, Czarniecki, Kołłątaj, Czacki, Naruszewicz, Trembecki, Kościuszko, Lelewel, Śniadecki, Mickiewicz, Domeyko, Słowacki, Plater, Orzeszkowa, Konopnicka, Moniuszko, Grottger, Siemiradzki, Paderewski, Piłsudski, Kotarbiński. W trwałej pamięci zachowały się: czyn zbrojny ułanów krechowieckich i orląt lwowskich, ofiary rzezi ludności cywilnej Wołynia, golgota sybiraków oraz tragiczny los dowództwa wileńskiego AK, zwabionego podstępnie do siedziby NKWD na Antokolu. Unia Polski z Litwą była prekursorem dzisiejszej Unii Europejskiej, a kresy wschodnie stanowiły unikalne laboratorium wielokulturowości. Przeważnie sąsiadowały ze sobą kościół, cerkiew i synagoga. Bełz uzyskał poetycką rangę typowego sztetl (w żargonie jidysz), a Wilno miało biegłego w talmudzie gaona i mieniło się być ‘Polską Jerozolimą’. Spotykało się też skupiska ludności karaimskiej, ormiańskiej, tatarskiej i łemkowskiej. Liczne lokalne melodie i obrzędy ludowe nabrały rozgłosu dzięki polskim twórcom. Najbardziej znanym tego przykładem są białoruskie ‘dziady’. Adam Mickiewicz rozsławił litewskie krajobrazy i folklor bardziej niż ktokolwiek inny. Ostra Brama przyciąga nadal rzesze polskich pielgrzymów. Na Ukrainie cieszy się zainteresowaniem twórczość Słowackiego a nostalgiczny utwór Ogińskiego ‘Pożegnanie ojczyzny’ stanowił jeszcze w czasach sowieckich ozdobę wystawy ukraińskiej miniaturystyki w Moskwie. Liczne
były przypadki peregrynacji obiektów kultu religijnego po
drugiej wojnie światowej, czego przykładem mogą być relikwie świętych
Jacka i Czesława Odrowążów, przewiezione ze Lwowa do
kościoła
dominikańskiego we Wrocławiu. Obraz Matki Bożej Latyczowskiej
znalazł poczesne miejsce w Lublinie. Lwowski pomnik Jana
Sobieskiego stał się patriotycznym akcentem u wrót gdańskiej
starówki. Wydawnictwo
‘Ossolineum’
przeniesiono ze Lwowa do Wrocławia, w którego dzielnicy
Oporów zadomowili się profesorowie Uniwersytetu
Lwowskiego. Odbyło się to w ramach kilkumilionowej fali
repatriantów ‘z za Buga’,
których śpiewna
mowa zaczęła rozbrzmiewać na terenie ziem odzyskanych na zachodzie i
północy Polski. Przenieśli tam ze sobą wileńskie
obyczaje
‘na Kaziuka’ wraz z kolorowymi palmami
wielkanocnymi
‘ruszczycówkami’. Żywe
pozostały wspomnienia
pary lwowskich komików radiowych, Szczepcia i Tońcia, nie
mówiąc o przyśpiewkach przysłowiowego
Jóźka-batiara w
rodzaju:
Hulaj,
braci, fajno, gdy harmonia gra, Weź
babę pod pachę, Bóg ci zdrowie da. Hulaj,
braci, fajno, lwowskich kobiet rój, Bo
lepszych nie znajdziesz W
świecie, braci mój! Przedwojenne
lekcje geografii informowały o łańcuchach górskich
Bieszczad, Gorganów i
Czarnohory, gdzie huculi grali na trombitach przypominających wyglądem
wydłużone, australijskie didżeridu. We wspomnieniach pozostały
lwowskie Targi
Wschodnie, liceum krzemienieckie, szkoła jezuicka w Chyrowie, obozy
harcerskie
w Jaremczu, Skolem i Buczaczu oraz uzdrowiska Zaleszczyki, Druskienniki
i
Birsztany. Zamek
króla Jana Sobieskiego
w Podhorcach stał się pastwą pożaru.
Wiele
świątyń legło w gruzach, zostało obrabowanych
lub zmieniło swe
przeznaczenie. Ekspozycje
muzealne
zamków w Trokach i Mirze służą ugruntowywaniu tożsamości
nowych gospodarzy. Nie
czują oni sympatii do obrazów
z przeszłości, które kojarzą się Polakom z ich młodością
górną i
chmurną. Zresztą w
dzisiejszym świecie
jest coraz mniej miejsca na poezję, do której przed laty
inspirowały
zakrzewione jary Podola, żyzne pola Wołynia, melancholijne mokradła
Polesia
(popularna piosenka ‘Polesia czar’) oraz
romantyczne pojezierze Wileńszczyzny,
z największym w ówczesnej Polsce jeziorem Narocz i
poetycznym Świteziem. Wyrachowany
pragmatyzm zaczął wdzierać się do polskiej świadomości ze wschodu i
zachodu. Wszelako
trwa serdeczna pamięć,
wyobraźnia oraz ludzka dobra wola.
O
prawo do polskości na Białorusi walczy ofiarnie Anżelika Borys. Placówki
kulturalne i organizacje społeczne w Polsce i na świecie
dokładają starań w udzielaniu zachęty do kultywowania znajomości języka
ojczystego i obyczajów przodków przez
Polaków zamieszkałych na obszarze dawnych
kresów wschodnich, utrzymywania przez nich łączności z
Macierzą oraz okazywania
zainteresowania losem polskich zabytków kulturalnych na tych
ziemiach. Może się
zdarzyć, że entuzjasta będzie starał
się
odnaleźć
swój rodowód w Zdołbunowie lub Złoczowie. Kto inny będzie poszukiwał
grobów przodków. Tereny te podlegają obecnie jurysdykcji Ukrainy, Białorusi i Litwy. Hasła nacjonalistyczne mogą tam liczyć na coraz mniejszy poklask w warunkach jednoczenia się Europy. Ponadto Polska jest dla wielu młodych atrakcyjnym rynkiem pracy. Można spodziewać się, że wzajemne kontakty na co dzień i obopólne interesy będą sprzyjały zabliźnianiu zadawnionych urazów. Nowi mieszkańcy tych terenów mogą poczuć dumę z terytorialnego udziału w osiągnięciach poprzednich pokoleń. Ważną rolę odgrywa w tym Kościół, który z jednej strony sprzyja konserwacji obiektów sakralnych i podtrzymywaniu tradycji modlitwy w języku przodków, a z drugiej strony naucza poszanowania uczuć drugiego człowieka, tolerancji i skłonności do wybaczania doznanych krzywd. Odniesienie sukcesu na tym polu może okazać się chwalebną formą uczczenia pamięci pionierów, którzy w minionych wiekach nieśli niestrudzenie światło wiary i kultury chrześcijańskiej na rzadko wówczas zaludnione tereny ościenne.
|
![]() |
![]() |
| Copyright
© 2008 to the present,
Australian
International Research Institute
Incorporated. All Rights Reserved - text
version. |
![]() |